NAJNOWSZY FILM TOMMY’EGO WISEAU, TWÓRCY „THE ROOM”, PREMIEROWO W POLSCE!
Nowy Orlean staje w obliczu śmiertelnego zagrożenia: gigantyczny rekin terroryzuje miasto, pożera mieszkańców i sieje chaos na ulicach. Kiedy kolejne próby powstrzymania bestii zawodzą, do akcji wkracza trzech przyjaciół, którzy postanawiają zrobić to, czego nie potrafią służby, naukowcy ani władze. Rozpoczyna się nierówna walka człowieka z naturą, zdrowym rozsądkiem i scenariuszem, który zdaje się wymyślać sam siebie na bieżąco.
Jeśli spodziewacie się klasycznego filmu o rekinie, trafiliście pod zły adres. „Big Shark” działa według własnych zasad, a czasem sprawia wrażenie, jakby nie działał według żadnych. Dialogi pojawiają się znikąd, sceny kończą się bez ostrzeżenia, a efekty specjalne i aktorstwo tworzą przedziwną mieszankę szczerej ambicji, chaosu i niezamierzonego humoru. To kino, które nieustannie balansuje między katastrofą a dziełem outsider artu, dostarczając widzom dokładnie tego rodzaju doświadczenia, dla którego powstały pokazy filmów „tak złych, że aż dobrych”.
26 lipca | Big Shark + Q&A z Gregiem Sestero
„The Room” to historia Johnny’ego – kryształowo dobrego, hojnego, uczciwego bankiera z San Francisco, którego uporządkowane życie rozpada się, gdy narzeczona Lisa zaczyna romansować z jego najlepszym przyjacielem Markiem. W zamierzeniu miał to być poruszający dramat o miłości, zdradzie i ludzkim cierpieniu. W praktyce powstał jeden z najsłynniejszych filmów kultowych XXI wieku: antyarcydzieło kompletne, wzorcowy przykład kina tak złego, że aż dobrego, i filmowy fenomen, którego nie da się w pełni opowiedzieć komuś, kto nigdy nie zobaczył go z publicznością.
„The Room” bywa nazywany „Obywatelem Kane’em złych filmów” – i trudno o trafniejsze określenie. Są tu absurdalne dialogi, sceny, które urywają się bez powodu, wątki porzucane po kilku minutach, niezapomniane występy aktorskie, osobliwe decyzje montażowe, futbol w garniturach, niewytłumaczalne zdjęcia łyżeczek i emocje tak wielkie, że nie mieszczą się ani w scenariuszu, ani w ludzkiej logice. A jednak właśnie dzięki temu film Tommy’ego Wiseau stał się czymś więcej niż zwykłą katastrofą. Stał się rytuałem, wspólnotowym doświadczeniem i jednym z najważniejszych tytułów w historii kina klasy B.
26 lipca | The Room + Q&A z Gregiem Sestero
Brudny Henryk – największy koszmar cinkciarzy, fałszerzy odzieży zachodniej i antybolszewickich podżegaczy. Akcja filmu przenosi nas w klimat Warszawy lat 80, sterroryzowanej przez spekulantów, raperów, księży pedofili, pseudokibiców i australijskich przemytników broni. Do walki z podziemnym światem przestępczym stają Brudny Henryk i sierżant Kłyś – razem mogą niewiele, ale we dwóch są niezastąpieni. Główny bohater kieruję się zasadą „najważniejsza jest prewencja”, więc trup ścieli się gęsto, ale komendant Kondor nie ma wyboru i pomimo znacznej depopulacji Warszawy, co rusz wysyła naszych bohaterów na kolejne misje.
Jak najlepiej podsumować klimat filmu – „mamo, możemy obejrzeć Kung Fury?”, „Nie synku, mamy Kung Fury w domu.”. Jak można przeczytać na Filmwebie: “pomimo skromnego, niezależnego budżetu, serial zyskał status niszowego dzieła kultowego wśród fanów estetyki retro”. Widzowie w serwisie Filmweb wysoko ocenili produkcję za pasję twórców, bezkompromisowy humor i idealne uchwycenie nostalgii przełomu epok.
Projekt został zrealizowany przez niezależną grupę filmową Sashimodo Pictures. Jak nakazuje uświęcona tradycja kina klasy B, aktorzy grają po kilka ról naraz, humor balansuje na granicy absurdu i dobrego smaku, a efekty specjalne wołają o pomstę do nieba. Pomimo tego, jakimś cudem, serial otrzymał nagrodę Grand Video Awards w 2017 w kategorii Kultura i Rozrywka. A my pokażemy nie prezentowaną jeszcze nigdy, pełnometrażową wersję “Brudnego Henryka”.
27 sierpnia | Brudny Henryk | BILETY TUTAJ
Galeria zdjęć
REGULAMIN WYDARZENIA

CZYM SĄ FILMY NAJLEPSZE Z NAJGORSZYCH?
To ogólnopolskie, regularne pokazy różnorodnego kina klasy B, od starych, amerykańskich filmów s-f z kosmitami i latającymi spodkami wiszącymi na sznurkach, przez przebojowe kino akcji lat 80. z nieskazitelnymi bohaterami w ortalionowych dresach, po horrory z gumowymi potworami.
Niskie budżety, absurdalne dialogi, kiepskie aktorstwo, nielogiczna fabuła a także zaangażowanie i pasja autorów to tylko niektóre cechy wspólne najgorszych filmów w historii kinematografii światowej, które prezentowane są na przeglądzie.
Filmy Najlepsze z Najgorszych rozbudzają wśród widzów miłość do kina klasy B regularnie od 2015 roku. Dotychczas odbyło się kilkaset seansów i wydarzeń w ramach przeglądu w wielu miastach w Polsce. Pomysłodawczynią i programerką cyklu jest Monika Stolat a organizatorem Nowa Aleksandria.
Więcej: www.najlepszeznajgorszych.pl